Mam nadzieję, że wszyscy mieli wspaniałe święta!
Przeglądałem dane, które wyeksportowałem z Facebooka przed usunięciem konta i znalazłem film z 2011 roku. Gdy miałem 10 lat, opowiadałem w nim o tym, jaki byłem „głupi” i jak nikt mnie nie lubił.
Zaciekawiło mnie, że wtedy wykazywałem oznaki depresji. Sposób, w jaki mówiłem, jak postrzegałem siebie i jak to publikowałem na Facebooku, żeby może zwrócić na siebie uwagę… dziś jest to dla mnie po prostu niewiarygodne.
Miałem przyjaciół w podstawówce, ale nie wiem, czy byli to „prawdziwi” przyjaciele, czy po prostu uważali mnie za zabawnego i było im mnie żal. Chyba nigdy się nie dowiem. Ale dziś mam trzech przyjaciół. I to mi wystarcza. Znaczą dla mnie wszystko i nie mógłbym prosić o nic więcej.
Myślę, że morał tej historii jest taki, że nie ma znaczenia, jak postrzegają cię inni ani ilu masz przyjaciół, liczy się znalezienie kogoś lub grupy ludzi, z którymi lubisz przebywać. Liczy się nie liczba ludzi, ale to, jak się przy nich czujesz.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz